Nie mogę w to uwierzyć, że dopiero teraz mi powiedziała....... Na pewno wiedziała już od dawna, że wyjeżdża, a mi jako swojemu chłopakowi postanowiła oznajmić to na końcu. A co tam, ja to już nie mam uczuć ;( Nasz związek musiał się rozpaść, nie można go już uratować. W końcu związek na odległość nie ma żadnej przyszłości. Ale jak ja sobie bez niej poradzę??? Przecież jest moim całym życiem, znamy się już od przedszkola. Pamiętam jak opowiadaliśmy wszystkim, że się pobieramy.... Potem w podstawówce byliśmy najlepszymi przyjaciółmi,a w gimnazjum.... Zaczęliśmy do siebie coś czuć i później zostaliśmy parą. To był najpiękniejszy czas w moim życiu. Ale to już przeszłość, to już nigdy nie wróci i muszę się z tym pogodzić. Ona jutro wyjeżdża, nie wiem kiedy ją znowu zobaczę. Od czasu naszego rozstania, nie widziałem się z nią. Nie mogłem patrzeć na osobę, którą cholernie kocha i myśleć o tym, że stracę ja na zawsze. To zbyt bolesne. Ciekawe co ona teraz czuje? Głupie, na pewno jest na mnie zawiedziona. Pewnie na mnie czeka.... Ale ja nie mogę do niej pójść, po prostu nie mogę!!!
*Sara*
Postanowiłam się już dłużej nie zadręczać i zeszłam na kolację. Pizza nie smakowała mi tak jak zawsze, chociaż dziewczyny były nią zachwycone. Gdy zjadłyśmy, pożegnały się ze mną ze łzami w oczach i poszły do domu. Wróciłam do mojego pokoju, zapakowałam jeszcze album do torby, wzięłam prysznic i poszłam spać. Nie mogłam zasnąć, za bardzo denerwowałam się wyjazdem. Ale chyba nie aż tak bardzo jak tym, że Adam nie postanowił nawet się ze mną pożegnać. To bolało mnie najbardziej, czułam jak moje serce krwawi... i płacze. No, ale cóż wkrótce zacznę nowe życie i o nim zapomnę. Mam nadzieję, że stanie się to szybko.... Gdy w końcu udało mi się zasnąć, usłyszałam hałas. Jakby coś odbijało się o okno. Przestraszyłam się. Moi rodzice daawno już spali. Spojrzałam na zegarek, który pokazał 1:00. Zobaczyłam jak coś odbija się o moje okno, wyjrzałam i zobaczyłam, że jakiś gościu rzuca w okno. Nie wiem nawet czym. Po chwili dostałam smsa, o dziwo od Adama:
Wyjdź na dół, to ja.
Powolnym krokiem zeszłam po schodach, aby nie obudzić rodziców i Ariadny (mojej siostry). Czułam się szczęśliwa, że jednak przyszedł. Ale to do cholery pierwsza w nocy! Gdy byłam na dole, uświadomiłam sobie, że jestem bez makijażu.... Chciałam się cofnąć na górę, ale może nie czekałby już na mnie i by sobie poszedł? Będzie musiał mnie zobaczyć w takim stanie... Otworzyłam drzwi, serce zaczęło mi szybciej bić. I wtedy go zobaczyłam... Miał na sobie koszulkę, którą założył na naszą pierwszą randkę, chwila.... On cały był ubrany tak jak na naszej pierwszej randce. Czyli białą koszulkę, czarne rurki, białe conversy no i czapkę full cap.... Jego grzywka była ułożona w taki sposób, jaki najbardziej kochałam. To był kiedyś mój Adam. Mój kochany skate, który nauczył mnie jeździć na deskorolce.... Staliśmy na dworze i przez chwilę patrzyliśmy się na siebie. W końcu postanowiłam, że go do siebie zaproszę, bo przecież nie będziemy rozmawiać na dworze w środku nocy..
- Chodź, porozmawiamy. - powiedziałam i zaprosiłam go do domu.
Szedł za mną bez słowa. Gdy byliśmy już u mnie, zamknął za mną drzwi i się mi przyglądał. Zawstydziłam się, bo jeszcze nigdy przedtem nie widział mnie bez makijażu.
- Sorry, ale nie wiedziałam, że przyjdziesz o tej porze. Nie mam siły się umalować.- oznajmiłam, a on zaczął się śmiać. Normalnie go nie rozumiem, ja tu się stresuję i wgl a on się potrafi tylko śmiać.
-Jesteś piękna nawet bez makijażu.- oznajmił i do mnie podszedł. Objął mnie w talii, jak robił to gdy byliśmy razem i mnie przytulił. Myślałam, że ten moment nigdy nie nadejdzie. Gdy mnie puścił, usiadł na łóżko.
-Przepraszam, że dopiero teraz przyszedłem. Ale chciałem, żebyś była zaskoczona. Słuchaj, długo nad tym myślałem i nie pozwolę ci odejść bez pożegnania. Z bardzo cię kocham. Wiesz, że jesteś dla mnie wszystkim. Wiem, że związek na odległość nie ma przyszłości, ale chciałbym żebyś wiedziała, że zawsze będę tu na ciebie czekał.- I dał mi to:
Jedna połówka dla ciebie, druga dla mnie, żebyś NIGDY mnie nie zapomniała.- spojrzał mi w oczy, usiadłam obok niego. Chciałam go przytulić, ale on był szybszy ode mnie i mnie pocałował. Całowaliśmy się wiele razy, ale ten pocałunek był wyjątkowy. Podczas niego, po moim ciele przeszły dreszcze. Gdy oderwał swoje usta od moich, zaczął płakać. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Adam, ja.......
-Nic nie mów Sara. Obiecaj, że mnie nigdy nie zapomnisz.
-Jakbym mogła cię zapomnieć, po tym wszystkim co nas łączyło? Chyba żartujesz?!
Przytulił mnie baaaaardzo mocno i powiedział do ucha:
-Dam ci jeszcze coś, co baardzo kochasz, kiedy mam na sobie- po tych słowach ściągnął z głowy czapkę i założył na moją - Miej ją na głowie, przyda ci się!
-Jeju, Adam. Co ja bez ciebie zrobię? Będę ją zawsze nosiła. - teraz to ja go przytuliłam i trwaliśmy tak w uścisku. Oboje nie chcieliśmy, aby ta chwila się skończyła.... Razem płakaliśmy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto drugi rozdział!!! Mój blog, pomału się rozkręca. Zachęcam Was do obserwowania i komentowania! Komentarze dadzą mi motywację, jeśli będziecie komentować, rozdziały będą powstawać szybciej :)
Jakie są Wasze odczucia??? Podzielcie się nimi ze mną, proszę.
Dzięki Asiu, Estero i Klaudio za motywację do pisania. To dzięki Wam powstają kolejne rozdziały!!!
Zachęcam innych do komentowania!
PS: Asia i Estera, zrobicie to dla mnie i założycie sobie konta google, aby komentować??? Wiem, że dacie radę!
Proszę, jeśli czytacie mojego bloga, zostawcie po sobie miły ślad w postaci komentarza :)



Uwielbiam ^^
OdpowiedzUsuńdziękuję <3
Usuń