play

środa, 30 lipca 2014

3 rozdział

*Adam*

Usłyszałem ćwierkanie ptaków. Otwarłem oczy i....... zobaczyłem Sarę leżącą na moim ramieniu. Nawet nie zauważyłem, kiedy zasnęliśmy, byliśmy dość zmęczeni tym wszystkim... Ale tak przyjemnie nam się razem rozmawiało. Aż trudno uwierzyć, kiedy znów będziemy mogli to powtórzyć. A może już NIGDY?! To niestety bardzo prawdopodobne. Spojrzałem na nią, nie mogłem się przemóc, aby ją obudzić. Tak słodko spała, ale muszę to zrobić, bo gdy jej rodzice się obudzą i zobaczą nas tu razem, to mogą sobie coś pomyśleć. Jednak nie zdążyłem jej obudzić, bo nagle do pokoju wparowała mama Sary! 
-Sara, wstawaj! Ale, co.......?
Sara otworzyła oczy, jej wyraz twarzy zmienił się diametralnie. Postanowiłem uratować ją z opresji.
-Dzień dobry! Jaaa przyszedłem pożegnać się z Sarą i trochę się zagadaliśmy...
-Adam, nie musisz niczego tłumaczyć!- powiedziała i spojrzała się na mnie przerażającym wzrokiem-Nie muszę się tobie z niczego tłumaczyć i tak nigdy nie interesowało cię moje życie. Ubiorę się i możemy wyjeżdżać- odpowiedziała bardzo stanowczym tonem.
-Dobrze, tylko się pospiesz- odpowiedziała jej matka i wyszła.


*Sara*


MASAKRA, moja matka zawsze musi wejść do mojego pokoju w nieodpowiednim momencie. I to jeszcze bez pukania?! Muszę coś z tym zrobić, ale to już w Anglii....

Tak się rozgadaliśmy w nocy, że aż potem ze zmęczenia zasnęliśmy. Obudziłam się w jego objęciach, był wpatrzony we mnie jak w obrazek. Szkoda, że to się skończy.
-Przepraszam, że zasnąłem u ciebie i przeze mnie możesz mieć kłopoty- zaczął nieśmiało Adam.
-Nie masz za co mnie przepraszać!!! To była najwspanialsza noc w moim życiu, bo ty byłeś obok mnie... Będzie mi ciebie strasznie brakowało. A o rodziców się nie martw, matka nie poświęca mi w ogóle uwagi. Czasami tata zapyta się mi jak leci czy coś. Z mamą nigdy nie miałam dobrego kontaktu. Jedynie tata daje mi czasami jakieś ,,drobne" rady. No i spontanicznie Ariadna- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. - A tak w ogóle to idę się ogarnąć, chcesz na mnie poczekać czy chcesz już pójść?
-Oczywiście, ze na ciebie poczekam.

Zabrałam moje rzeczy, które leżały na krześle i poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam, uczesałam i zrobiłam make-up. Wypróbowałam ten najnowszy, którego nauczyła mnie Viola. Podobno jest baaaardzo sexowny, a o to mi chodziło, bo to w końcu nasze ostatnie spotkanie. Weszłam do pokoju, a Adam jakoś dziwnie się na mnie patrzył. Chyba dobrze wyglądam?! Czuję się teraz jakoś baaardzo niepewnie.



*Adam*


Gdy weszła do pokoju, niemal umarłbym z wrażenia. Wyglądała tak słodko i sexownie! Dlaczego ona nie mogła być moją dziewczyną??? 

-Przepraszam, ale nie dostaniesz u nas śniadania. Rodzice ustalili, że wpadniemy gdzieś po drodze. Musimy już zejść na dół, bo zaraz jedziemy.
-Nic się nie stało. Ach....... Ta koszmarna chwila właśnie nadeszła.
Chwyciłem ją za rękę i zeszliśmy na dół. Ojciec Sary oznajmił, że ma już wsiadać do samochodu. Poszliśmy na dwór, cały czas trzymając się za ręce. Ariadna przez cały czas nas obserwowała i się podśmiechiwała. Wygląda na całkiem szczęśliwą, pewnie ma jakiś powód. Ciekawe jaki, podczas gdy Sara wygląda jakby zaraz miał po niej lunąć strumień łez. Zresztą ja też tak wyglądałem. Przytuliłem ją do siebie najmocniej jak tylko mogłem, a potem ją pocałowałem. Nie obchodziło mnie już czy jej rodzice się na nas patrzą czy nie, ale chyba jednak to robili bo nam przerwali.
-Sara, dalej!- krzyknął jej ojciec.
Puściłem ją i wsiadła do samochodu, a potem odjechała. Zacząłem płakać jak dziecko. Nie wiedziałem, co mam z sobą zrobić! Ale ona czuje się o wiele gorzej niż ja! Muszę być silny. Zrobię to dla niej! Muszę dać radę!

*Sara*


Pierwszy raz zobaczyłam Adama takiego stanowczego. Zawsze krępował się przytulać mnie przy rodzicach. A w tym momencie zrobił to z premedytacją. Nie dziwie się, w końcu się rozstajemy... Pocałunek, który złożył wówczas na moich ustach zapamiętam do końca życia. Był przecudny, nie potrafię opisać go słowami. A my już jechaliśmy, bez słowa. Ja przez cały czas płakałam, zalewałam się strumieniami łez. Wiedziałam, że nie tylko ja to robię, Adam pewnie też. Po chwili dostałam smsa, to od Adama. Napisał: ,,NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNĘ, JESTEŚ MOJĄ PIERWSZĄ WIELKĄ MIŁOŚCIĄ, MAM NADZIEJĘ, ŻE W PRZYSZŁOŚCI BĘDZIE NAM DANE BYC RAZEM. KOCHAM CIĘ MOCNO- TWÓJ ADAM ;***"

Popłakałam się jeszcze bardziej i odpisałam: ,,NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNĘ, ZAWSZE BĘDZIESZ ZAJMOWAŁ WAŻNĄ CZĘŚC W MOIM SERCU-STĘSKNIONA SARA <3"

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy 3 rozdział!!!

Mam nadzieję, że będziecie komentować, bo do kogo mam pisac jak nie do Was???

NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDĄ MIN. 3 KOMENTARZE. Muszę zobaczyć, czy ktoś w ogóle czyta mojego bloga.

Proszę, jeśli czytacie mojego bloga, zostawcie po sobie miły ślad w postaci komentarza :)







czwartek, 24 lipca 2014

2 rozdział

*Adam*

Nie mogę w to uwierzyć, że dopiero teraz mi powiedziała....... Na pewno wiedziała już od dawna, że wyjeżdża, a mi jako swojemu chłopakowi postanowiła oznajmić to na końcu. A co tam, ja to już nie mam uczuć ;( Nasz związek musiał się rozpaść, nie można go już uratować. W końcu związek na odległość nie ma żadnej przyszłości. Ale jak ja sobie bez niej poradzę??? Przecież jest moim całym życiem, znamy się już od przedszkola. Pamiętam jak opowiadaliśmy wszystkim, że się pobieramy.... Potem w podstawówce byliśmy najlepszymi przyjaciółmi,a w gimnazjum.... Zaczęliśmy do siebie coś czuć i później zostaliśmy parą. To był najpiękniejszy czas w moim życiu. Ale to już przeszłość, to już nigdy nie wróci i muszę się z tym pogodzić. Ona jutro wyjeżdża, nie wiem kiedy ją znowu zobaczę. Od czasu naszego rozstania, nie widziałem się z nią. Nie mogłem patrzeć na osobę, którą cholernie kocha i myśleć o tym, że stracę ja na zawsze. To zbyt bolesne. Ciekawe co ona teraz czuje? Głupie, na pewno jest na mnie zawiedziona. Pewnie na mnie czeka.... Ale ja nie mogę do niej pójść, po prostu nie mogę!!!

*Sara*

Postanowiłam się już dłużej nie zadręczać i zeszłam na kolację. Pizza nie smakowała mi tak jak zawsze, chociaż dziewczyny były nią zachwycone. Gdy zjadłyśmy, pożegnały się ze mną ze łzami w oczach i poszły do domu. Wróciłam do mojego pokoju, zapakowałam jeszcze album do torby, wzięłam prysznic i poszłam spać. Nie mogłam zasnąć, za bardzo denerwowałam się wyjazdem. Ale chyba nie aż tak bardzo jak tym, że Adam nie postanowił nawet się ze mną pożegnać. To bolało mnie najbardziej, czułam jak moje serce krwawi... i płacze. No, ale cóż wkrótce zacznę nowe życie i o nim zapomnę. Mam nadzieję, że stanie się to szybko.... Gdy w końcu udało mi się zasnąć, usłyszałam hałas. Jakby coś odbijało się o okno. Przestraszyłam się. Moi rodzice daawno już spali. Spojrzałam na zegarek, który pokazał 1:00. Zobaczyłam jak coś odbija się o moje okno, wyjrzałam i zobaczyłam, że jakiś gościu rzuca w okno. Nie wiem nawet czym. Po chwili dostałam smsa, o dziwo od Adama:
Wyjdź na dół, to ja.
Powolnym krokiem zeszłam po schodach, aby nie obudzić rodziców i Ariadny (mojej siostry). Czułam się szczęśliwa, że jednak przyszedł. Ale to do cholery pierwsza w nocy! Gdy byłam na dole, uświadomiłam sobie, że jestem bez makijażu.... Chciałam się cofnąć na górę, ale może nie czekałby już na mnie i by sobie poszedł? Będzie musiał mnie zobaczyć w takim stanie... Otworzyłam drzwi, serce zaczęło mi szybciej bić. I wtedy go zobaczyłam... Miał na sobie koszulkę, którą założył na naszą pierwszą randkę, chwila.... On cały był ubrany tak jak na naszej pierwszej randce. Czyli białą koszulkę, czarne rurki, białe conversy no i czapkę full cap.... Jego grzywka była ułożona w taki sposób, jaki najbardziej kochałam. To był kiedyś mój Adam. Mój kochany skate, który nauczył mnie jeździć na deskorolce.... Staliśmy na dworze i przez chwilę patrzyliśmy się na siebie. W końcu postanowiłam, że go do siebie zaproszę, bo przecież nie będziemy rozmawiać na dworze w środku nocy..
- Chodź, porozmawiamy. - powiedziałam i zaprosiłam go do domu.
Szedł za mną bez słowa. Gdy byliśmy już u mnie, zamknął za mną drzwi i się mi przyglądał. Zawstydziłam się, bo jeszcze nigdy przedtem nie widział mnie bez makijażu.
- Sorry, ale nie wiedziałam, że przyjdziesz o tej porze. Nie mam siły się umalować.- oznajmiłam, a on zaczął się śmiać. Normalnie go nie rozumiem, ja tu się stresuję i wgl a on się potrafi tylko śmiać.
-Jesteś piękna nawet bez makijażu.- oznajmił i do mnie podszedł. Objął mnie w talii, jak robił to gdy byliśmy razem i mnie przytulił. Myślałam, że ten moment nigdy nie nadejdzie. Gdy mnie puścił, usiadł na łóżko. 
-Przepraszam, że dopiero teraz przyszedłem. Ale chciałem, żebyś była zaskoczona. Słuchaj, długo nad tym myślałem i nie pozwolę ci odejść bez pożegnania. Z bardzo cię kocham. Wiesz, że jesteś dla mnie wszystkim. Wiem, że związek na odległość nie ma przyszłości, ale chciałbym żebyś wiedziała, że zawsze będę tu na ciebie czekał.- I dał mi to: 
Jedna połówka dla ciebie, druga dla mnie, żebyś NIGDY mnie nie zapomniała.- spojrzał mi w oczy, usiadłam obok niego. Chciałam go przytulić, ale on był szybszy ode mnie i mnie pocałował. Całowaliśmy się wiele razy, ale ten pocałunek był wyjątkowy. Podczas niego, po moim ciele przeszły dreszcze. Gdy oderwał swoje usta od moich, zaczął płakać. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Adam, ja.......
-Nic nie mów Sara. Obiecaj, że mnie nigdy nie zapomnisz. 
-Jakbym mogła cię zapomnieć, po tym wszystkim co nas łączyło? Chyba żartujesz?!
Przytulił mnie baaaaardzo mocno i powiedział do ucha:
-Dam ci jeszcze coś, co baardzo kochasz, kiedy mam na sobie- po tych słowach ściągnął z głowy czapkę i założył na moją - Miej ją na głowie, przyda ci się!
-Jeju, Adam. Co ja bez ciebie zrobię? Będę ją zawsze nosiła. - teraz to ja go przytuliłam i trwaliśmy tak w uścisku. Oboje nie chcieliśmy, aby ta chwila się skończyła.... Razem płakaliśmy.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto drugi rozdział!!! Mój blog, pomału się rozkręca. Zachęcam Was do obserwowania i komentowania! Komentarze dadzą mi motywację, jeśli będziecie komentować, rozdziały będą powstawać szybciej :)

Jakie są Wasze odczucia??? Podzielcie się nimi ze mną, proszę. 
Dzięki Asiu, Estero i Klaudio za motywację do pisania. To dzięki Wam powstają kolejne rozdziały!!!
Zachęcam innych do komentowania!

PS: Asia i Estera, zrobicie to dla mnie i założycie sobie konta google, aby komentować??? Wiem, że dacie radę! 


Proszę, jeśli czytacie mojego bloga, zostawcie po sobie miły ślad w postaci komentarza :)







środa, 16 lipca 2014

1 rozdział

*Sara*

Obudziłam się cała spocona. Jednak odetchnęłam z ulgą, to był tylko zły sen..... Śniło mi się, że mamy wyjechac z Polski do zupełnie obcego kraju i rozpocząc nowe życie. Myśl o tym, że mogłabym stracic moich najbliższych przyjaciół była przerażająca. Bałam się jej. Po chwili, zawołała mnie mama:
-Sara, spakowałaś się już?
- Nie mamo, przecież mam jeszcze sporo czasu.
-Nie denerwuj mnie, wyjeżdżamy już jutro!!!
-Dobra, zrobię to zaraz tylko się ubiorę......
Niestety, zdałam sobie sprawę, że to wcale mi się nie śniło... Musimy się wyprowadzic do Anglii, bo tata założył tam nową firmę i będzie tam pracowac. Mama pomaga mu przy interesach, a ja? Ja się nie liczę :( Nie obchodzi ich to, że w Polsce mam swoich przyjaciół:
- Kamilę, która potrafi zawsze mnie rozśmieszyc i poprawic mi humor, gdy nie chce mi się życ;
-Violettę, która zawsze dochowa moich tajemnic i pomoże rozwiazac mi moje problemy
-Adama, z którym przyjaźnię się od dzieciństwa i mogę z nim porozmawiac zupełnie o wszystkim. Jest dla mnie bardzo ważny. Niedawno byliśmy nawet parą,ale nie wyszło  nam. Rozstaliśmy się, gdy dowiedział się, że wyjeżdżam i od tamtej pory nie miałam z nim kontaktu.

Naprawdę nie chcę ich tu zostawic :( Bardzo ich kocham i będzie mi ich brakowało. Niestety, nie mogę nic na to poradzic, dopóki nie jestem pełnoletnia nie mogę decydowac samodzielnie o moim życiu. Podlegam jeszcze moim bezlitosnym rodzicom, którzy nie widzą jak wiele tracę, a zupełnie nic nie zyskuję. Mam tego w zupełności dośc. Przecież jak ja się odnajdę w nowym kraju, w nowej szkole? Niełatwo będę mogła zawrzec nowe znajomości. Angielskim nie przejmuję się w ogóle, moi rodzice kładli nacisk na języki obce już od mojego wczesnego dzieciństwa, więc jestem całkiem niezła. Dziwię się tylko mojej siostrze, że tak chętnie chce wyjechac...... Jest ode mnie starsza, ma 19 lat, więc powinna byc bardziej przywiązana do naszego kraju, a tu takie zaskoczenie. Wiem, że coś ukrywa, ale jeszcze nie wiem co. Za wszelka cenę muszę się tego dowiedziec... Nie odpuszczę!!!
-SARA!!!
Znowu słyszę moją mamę. Normalnie można dostac już szału od słuchania jak się wydziera.
-Co znowu???- odwdzięczyłam się jej jeszcze donośniejszym głosem.
-Masz gości.
Zeszłam na dół i zobaczyłam w drzwiach moje przyjaciółki. Ich oczy zalane były łzami i wyglądały jak jakieś potwory.
-Dziewczyny, prosiłam was. Nie płaczcie, przecież wyjeżdżam jutro, nie dzisiaj.
-A czy to robi jakąś różnicę- powiedziała Kamila i zaczęła jeszcze bardziej płakac.
Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. To najzabawniejsza osoba, jaką kiedykolwiek widziałam, a teraz tonęła w kałuży łez. A to wszystko przeze mnie, nie znoszę gdy sprawiam komuś przyktrośc ;(
-Wejdźccie. Chodźmy na górę, do mnie. Muszę się jeszcze spakowac.- powiedziałam i wpuściłam je do domu, zamykając za nimi drzwi.
W drodze do mojego pokoju, żadna z nas sie nie odezwała. Dopiero, gdy weszłyśmy do niego, dziewczyny zaproponowały, że mi pomogą. Dobrze, że przyszły, bo nie wiem czy sama ogarnęłabym to wszystko.
Gdy w końcu się uspokoiły, zaczęłyśmy wspominac nasze wspólnie przeżyte chwile.

-A pamiętacie, jak Adam dał Sarze pierścionek i oznajmił, że się pobierają?- zaczęła chichotac Kamila.
-Byli wtedy taaaaaaacy słodcy :) Nawet zaprosili nas na ślub- parsknęła śmiechem Viola.
-Dziewczyny to było w przedszkolu.....- zaczerwieniłam się i właśnie, gdy chciałam zmienic temat, wyprzedziła mnie Viola.
-A właśnie, co  jest teraz z wami? Przecież tydzień temu jeszcze ze sobą byliście, a teraz???
-Wiesz, że już nie jesteśmy razem i ......... W ogóle nie chce o tym rozmawiac. Przynieśc wam coś do picia?
-PRZESTAŃ!!! Powiedz, czy w końcu razem porozmawialiście po waszym zerwaniu - zaczęła naciskac niemiłosiernie.
-Nie i pewnie już nigdy nie porozmawiamy.- powiedziałam i próbowałam powstrzymac łzy, lecz jak zawsze, nie udało mi się.
-Sara, nie płacz. Na pewno przyjdzie się z tobą pożegnac. O, zostały nam jeszcze te dwa pudełka i koniec.
- oznajmiła Kamila.
-Dzięki dziewczyny za to, że mi pomogłyście z tym wszystkim. Bez was nie dałabym sobie rady. Jesteście najlepsze! Będę do was codziennie dzwonic, pisac,aaaaaa no i jeszcze będziemy sie widziec na skypie. Od razu jak dojadę na miejsce, wyślę wam mój adres.
-Mamy coś dla ciebie :) Proszę- powiedziały dziewczyny i podarowały mi przepiękny niebieski album z napisem :,, SARA, VIOLETTA I KAMILA - NAJLEPSZE PRZYJACIÓŁKI NA ZAWSZE". - Otwórz go dopiero jak będziesz na miejscu- oznajmiły.
Ponownie się popłakałam, bo nienawidzę rozstań. No i oczywiście znowu mama zaczęła się drzec, chyba będę musiała jej kupic jakieś środki uspokajające czy coś..... Mam nadzieje, że pomogą :)
-Kolacja!!! Zabierz dziewczyny i chodźccie na dół!
Nie zauważyłyśmy, że już zrobiło się tak późno.
-Jeju, już jest 19.-powiedziała Kamila.- Niedługo będzie trzeba się zbierac, bo po tym naszym ostatnim incydencie, bez względu na wszystko o 20 trzeba byc w chacie- dokończyła.

A z tym incydentem to chodzi o to, że byłyśmy na imprezie, za dużo wypiłyśmy i wróciłyśmy kompletnie pijane do domu o 4 nad ranem. Trochę zabalowałyśmy XD
-Idźccie, ja zaraz do was przyjdę- powiedziałam.
Dziewczyny poszły i zaczęły się wydzierac. Jeju, chyba moja matka ich zaraziła.....MASAKRA. Jednak gdy się przysłuchałam, usłyszałam:
- SARA, PIZZA
Uwielbiam pizzę, to jedno z moich ulubionych dań. Chociaż raz mama pomyślała czego potrzebuję.
-Już idęęęęęęęę
Zostałam w pokoju tylko dlatego, aby sprawdzic czy Adam czasami nie napisał albo do mnie nie zadzwonił, niestety nie zrobił tego :( Na rano wyjeżdżam, a go to pewnie nie obchodzi. Gdy byliśmy razem, czułam, że mnie baaaardzo kocha. Widocznie źle czułam. Umiał dobrze udawac, szkoda, że ja nie potrafię tego robic :(

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto mój pierwszy rozdział, i jak WAM się podoba??? Proszę komentujcie, muszę poznac Wasze odczucia co do mojego opowiadania. Akcja bardziej rozwinie się w następnym rozdziale, tylko chciałabym zobavczyc czy ktos to w ogóle czyta. Komentarze będą mnie baaaaardzo motywowac i kolejne rozdziały powstaną jeszcze szybciej :) Chłopacy z 1D pojawią się, gdy Sara wyjedzie do Anglii :)

Chciałabym jeszcze podziękowac moim przyjaciółkom- Asi, Klaudii i Esterze, dzięki którym prowadzę tego bloga. Bez nich by tego nie było!!!


 Dziewczyny, kocham WAS!!!


Proszę, jeśli czytacie mojego bloga, zostawcie po sobie miły ślad w postaci komentarza :)






wtorek, 15 lipca 2014

Krótko o mnie ;)


Hej ;) 

Jestem Sara, mam 17 lat :) Chodzę do liceum w Poznaniu, jestem w klasie humanistycznej, więc postanowiłam spróbowac swoich sił w pisaniu bloga ;P 
Interesuję się piłką nożną, czytaniem książek oraz uwielbiam słuchac muzyki.
Jak widac, kocham One Direction <333 Jestem ich ogromną fanką. Kocham całą 5 chłopaków, lecz muszę wyróżnic Harry'ego Stylesa oraz Nialla Horana.
Z polskich artystów słucham Dawida Kwiatkowskiego.

Postanowiłam pisac tego bloga, ponieważ jestem wielką fanką One Direction i chciałabym zacząc pisac opowiadanie o moich idolach :)

Mam nadzieję, że spodoba się ono grupie Directioners i nie tylko !!!

ZAPRASZAM DO CZYTANIA I OBSERWOWANIA